Już w czasach starożytnych istniała pamięć o mitycznym "złotym wieku" i utraconych na zawsze krainach szczęścia, gdzie człowiek beztroski i niewinny istniał harmonijnie zespolony z naturą. Taką szczęśliwą krainę nazywano arkadią.
Biblijni banici - Adam i Ewa zostali wygnani z Edenu, ale raj pozostał idealny, nieskalany grzechem. Każda epoka miała swoją literacką wizję szczęścia. Wiązało się to oczywiście z celami i założeniami danej epoki. W czasach renesansu, kiedy gospodarka, zwłaszcza rolnictwo, zaczęły przynosić należyte dochody, beztroski, arkadyjski żywot zaczęto wiązać z życiem wiejskim. W polskiej literaturze pojawiają się takie utwory jak "Żywot człowieka poczciwego" Mikołaja Reja czy "Pieśń świętojańska o Sobótce" Jana Kochanowskiego, które głoszą apotezę "wsi spokojnej" gdzie człowiek żyje szczęśliwie.
Kiedy przyszły trudne lata zaborów, mit arkadyjski pojawiał się szczególnie często w polskiej literaturze emigracyjnej. Na prawdziwą arkadię wykreował w "Panu Tadeuszu" Mickiewicz Soplicowo, które miało "pokrzepić serca" emigracyjnych tułaczy pozbawionych ojczyzny. W Soplicowie wszyscy mieli poczucie bezpieczeństwa, ładu, żyli bez wyobcowania.
Topos arkadii występuje także w "Przedwiośniu" Stefana Żeromskiego. Cezary Baryka, zanim przyjechał do Polski, myślał że jest to kraj szklanych domów, w którym wszyscy są szczęśliwi, że nie ma tam biedy,